Zima a ubranie do jazdy na rowerze

Zima nie jest szczególnie udanym okresem dla rowerzystów, w szczególności w rejonach takich jak Polska. Owszem, można w tym czasie ćwiczyć technikę choćby na rowerze przełajowym, ale raz, że to solidny wydatek, dwa, że kolejny rower do kolekcji, a trzy, nie każdemu będzie odpowiadał. Walka z zimnem nie jest natomiast łatwa… co nie oznacza wcale, że jesteśmy od razu skazani na porażkę. Sam ostatnio nieco w tej kwestii eksperymentowałem i chciałbym podzielić się z Wami wrażeniami.

Zacznijmy od tego, że nie jestem osobą, która lubi zimę czy zimno w ogóle. O wiele lepiej funkcjonuje mi się w cieplejszych miesiącach, nawet gdy mówimy o upałach na poziomie 30 stopni i więcej – jest wtedy ciężko, ale komfort termiczny to i tak niebo a ziemia względem zimy. W poprzednim sezonie zimowym nie jeździłem za wiele, bo choć zima była krótka, to i tak skupiłem się na innej aktywności. Na przestrzeni 2016 i 2017 roku było jednak inaczej. Choć nabyłem trenażer, nie chciałem ciągle zostawać w domu, tym bardziej że wiele osób swoimi, do tego naprawdę sporymi wypadami mocno motywowało do działania.

Pierwszy sposób: ubieranie się na cebulkę, który na pewno wiele osób zna i praktykuje. Jeśli nie mamy odpowiednich ubrań, możemy wykorzystać po prostu kilka warstw lżejszych, przeznaczonych na cieplejsze miesiące. Tak też początkowo jeździłem: oprócz bielizny kolarskiej i podwójnych skarpetek, lekkie długie spodenki (a’la kalesony) a na nie dodatkowo krótkie. Opcjonalnie na kolana osłony zrobione ze… starych skarpetek – to bardzo prosta, a zarazem całkiem skuteczna metoda. U góry natomiast dwie cienkie koszulki termoaktywne, na to nieco grubsza bluza o takich samych właściwościach. Dodatkowa ochrona to także coś pod kask i rękawiczki – im grubsze, tym lepsze, bo przy mrozach dłonie bardzo szybko zaczynają protestować. Wiatr potrafi je natomiast dodatkowo dobić. Jak to się spisywało? Raczej średnio.

Nie mówię to o ogromnych mrozach – ledwie okolice minus 2-3 stopni, może lekki wiaterek… Stopy przy użyciu butów z pedałami SPD szybko dostawały w kość: podwójne skarpetki i mocne (!) zapinanie to była czysta głupota. Noga powinna być względnie luźna, aby poprawić krążenie, które daje nam ciepło. Reszta spisywała się dobrze przy lekkiej jeździe, ale że ja sam tak jeździć nie potrafię, to musiała też działać gdy nieco się zmęczyłem – warstwy chronią przed zimnem, ale jakiś przystanek, przerwa na nawet 5 minut i jesteśmy załatwieni. Wtedy pot nie ma już jak „uciekać” i ponowne rozpoczęcie jazdy szybko nam uświadamia, że jest zimno. Bardzo zimno. Próbowałem tak trzy razy i trzy razy po powrocie mówiłem, że to był kompletny błąd. Co więc robić, jak żyć? No cóż, albo jeździmy wolniej, albo nieco krócej (np. maksymalnie godzinka), albo… decydujemy się na coś lepszego.

Sam skorzystałem z promocji Decathlonu – nie będę tu ich reklamował, bo mają pewne rzeczy lepsze, inne gorsze, cenowo są gdzieś pośrodku… ale na wyprzedażach można kupić naprawdę okazyjnie. Zdecydowałem się na kurtkę zimową, termoaktywne gatki z wkładką, ochraniacze na buty, dodatkowy „czepek” na głowę, solidne zimowe rękawice, a także zestaw nieco grubszych skarpetek. No ale po kolei: kurtka wydaje się dosyć lekka jak na warunki zimowe, ma kilka kieszeni co bardzo ułatwia zabieranie czegokolwiek ze sobą. Mocno przylega do ciała, z tyłu jest nieco dłuższa dla lepszego osłonięcia pleców. To pierwszy taki mój zakup z windstoperem i muszę przyznać, że robi on niesamowitą robotę: pod kurtką tylko jedna koszulka, na dworze minus 5 stopni, spory wiatr i… było mi bardzo przyjemnie! Tego się nie spodziewałem.

Nieco mniej pozytywne wrażenia dały spodenki. Niestety zapomniałem, że najlepsze są takie z szelkami… no i stało się. Te są ciepłe (choć moim zdaniem okolice kolan powinny być lepiej zabezpieczone), wkładka jest wygodna, ale mają problem z zsuwaniem się mimo dobrego doboru rozmiaru – wystarczy jazda na stojąco, zatrzymanie się na skrzyżowaniu i spodnie lecą w dół. Nie dość, że coraz bardziej odsłaniają nam tylne partie ciała, to na dodatek wkładka przesuwa się do przodu co powoduje dwa problemy: raz, że w pośladki robi się nieprzyjemnie zimno (bo chroni je już tylko cienki materiał), a dwa… mężczyźni mogą narzekać na nacisk „upakowanej” wkładki w okolicach krocza. Bardzo nieprzyjemny nacisk dodajmy. Polecam, ale wersję z szelkami, sam również postaram się obecnie posiadane jakoś przerobić aby zlikwidować te problemy.

Ochraniacz na głowę spisał się bardzo dobrze, jest ciepły, choć ma też daszek który bywa problematyczny gdy nie stosujemy takowego w kasku (np. przy jeździe szosą). O rękawicach mogę napisać trzy rzeczy: może nie są super wygodne w kwestii dowolności ruchów palców, ale za to są naprawdę ciepłe. Irytujące są za to długie i liczne metki Decathlonu, które przeszkadzają i które w końcu wyrwiemy. Niestety, stracimy przy tym również gwarancję. Skarpetki w połączeniu z ochraniaczami na buty rozwiązały problemy z marznącymi stopami. Oczywiście teraz stosuję tylko jedną parę skarpetek, nie zaciskam też tak klamry na bucie. Pod adresem różnych ochraniaczy widziałem natomiast wiele negatywnych opinii – że trudno się je zakłada, że łatwo je rozerwać… Nie zgadzam się z tym! Wystarczy znaleźć sposób na ich łatwe ubieranie. W przypadku tych z Decathlonu wystarczy je nałożyć na nogę przed założeniem buta i wtedy dalsze mocowanie jest bajecznie proste.

Jak to wszystko spisało się w praktyce? Więcej niż dobrze. Tak ubrany mogłem się wybrać i do lasu i na szosę – zarówno przy okolicach 0 stopni jak i kilku na minusie, także z mocnym wiatrem. Jak dla mnie różnica względem poprzedniego rozwiązania jest gigantyczna – owszem, taki zestaw nieco może nas kosztować, ale przecież jeżeli będziemy o to dbać, nie posłuży jednej czy dwóch zim, a sporo więcej. Eksperyment ten potwierdził również to, o czym przekonałem się kiedyś dobierając ubrania letnie – chcemy czy nie, lepsze rzeczy dające o wiele większy komfort cenią się bardziej. Jeżeli jednak nie chcemy tracić czasu na wieczne kombinowanie, nieskuteczne półśrodki i rozwiązania domowe, warto zainwestować. Gdybyście mieli jakieś pytania, piszcie śmiało, postaram się odpowiedzieć i doradzić.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.