Test Nokia Lumia 720

Gdy nieco ponad półtora roku temu pożegnałem się z Windows Phone można było to uznać za coś, niczym odejście syna marnotrawnego. W tym czasie zmieniło się wiele, no i trudno było mi się nie interesować tym systemem jak i urządzeniami z nim na pokładzie. Podczas tegorocznego Hot Zlotu znalazło się również kilku osobników, którzy strasznie namawiali do Windows Phone i którzy robią to na co dzień (pozdrawiam djfoxera!). Postanowiłem więc spróbować, bo zmiany jakie przechodzi ta platforma są naprawdę spore. Z różnych względów, głównie technologicznych, moją uwagę przyciągnęła Lumia 720. Model ten plasuje się gdzieś w środku całej serii stworzonej przez Nokię, czy jest natomiast godny uwagi?

Całość już w jakiś tradycyjny sposób otrzymujemy w kartonowym wysuwanym pudełku. W zestawie znajdziemy oczywiście telefon, ładowarkę bez oddzielnego kabelka USB, specjalny uchwyt Nokii, a także słuchawki. Te ostatnie są dosyć kiepskiej jakości i jedyne co można o nich dobrego powiedzieć to fakt, że pozwalają na używanie zwykłego radia w telefonie, funkcji, na którą trzeba było czekać tak długo (a której tak nawiasem mówiąc ja nie mam w swoim Androidzie z najnowszymi aktualizacjami…). Jak widzicie nie wymieniłem baterii. Ta siedzi w telefonie i jest niewymienna, przynajmniej nie bez użycia kilku narzędzi no i utraty gwarancji, chyba że realizowanej poprzez autoryzowany serwis. Przejdźmy do samego telefonu.

Design i wykonanie

Lumia 720 w pewien sposób kontynuuje design zapoczątkowany przez modele Nokia N9 oraz Lumia 800. Muszę przyznać, że od samego początku wymienione słuchawki zrobiły na mnie niesamowite wrażenie i do tej pory taki design po prostu bardzo mi się podoba. Całość jest dosyć spora, wystarczy powiedzieć, że Lumia z ekranem 4,3” rozmiarami jest w zasadzie niemal taka sama jak Nexus 4, który posiada przecież wyświetlacz 4,7”. Sądzę, że pomimo iż słuchawka leżąc w kieszeni nie powoduje żadnego dyskomfortu, Nokia powinna popracować nad wymiarami swoich urządzeń, bo te w stosunku do konkurencji są po prostu spore i mniej komfortowe. Przód zajmuje przede wszystkim wyświetlacz, głośnik do rozmów, przedni aparat, a także podświetlane lub nie (w zależności od stanu baterii i ustawień oszczędzania energii) trzy główne przyciski funkcyjne systemu Windows Phone. Ekran co prawda nie jest już tak wypukły, ale nadal w pewien sposób robi takie wrażenie. Jedyne czego szkoda to dosyć sporych ramek po bokach, które niepotrzebnie powiększają urządzenie.

lumia1

Tył urządzenia jest wykonany z plastiku, ale jest on bardzo miły w dotyku i nie powoduje żadnego skrzypienia. Ze względu na to, że mamy do czynienia z konstrukcją unibody, całość robi wrażenie naprawdę solidnego urządzenia. Na szczęście ktoś sięgnął po rozum do głowy i zdecydowano się na usunięcie metalowej osłonki przy aparacie jaki gościł w wymienionych wcześniej modelach, a który miał tendencję do niesamowicie szybkiego rysowania się psując całe wrażenie. U góry znajdziemy złącze mini-jack, a także szufladkę na kartę SIM. Tak, niestety konstrukcja unibody wymusiła używanie szufladek, do których otwarcia ponownie potrzebny jest niezwykle skomplikowany technologicznie przedmiot o nieokreślonej nazwie dostarczany przez producenta, lub po prostu coś niewielkiego np. igła. Z lewej strony znajdziemy drugą szufladkę, tym razem dla karty microSD, reszta jest natomiast wolna. Prawa to natomiast aż cztery przyciski: sterowanie głośnością, włącznik, oraz spust migawki aparatu. Na dole znajdziemy jedynie złączę microUSB.

Ekran

Jak już wspomniałem, przód jest w większości pokryty przez wyświetlacz. Jest to ekran typu LCD IPS o przekątnej 4,3” i rozdzielczości 800x480p. Muszę przyznać, że zrobił on na mnie generalnie bardzo dobre wrażenie. Jest on przede wszystkim bardzo jasny, co w połączeniu z filtrami stosowanymi przez Nokię, oraz funkcji zwiększonej jasności w odpowiednich warunkach powoduje, że nie straszne mu światło słoneczne. Ekran jest nawet w nim bardzo dobrze widoczny i kładzie na łopatki konkurencję wykorzystującą ekrany AMOLED, a także inne IPSy (np. używanego przeze mnie Nexusa 4, który przecież posiada sporą jasność). Ekran niestety ma to do siebie, że koszmarnie łapie wszelkie odciski i ślady i nie jest to bynajmniej coś, co załatwia się przy pomocy delikatnego przetarcia. Ślady są bardzo „trwałe” i moim zdaniem nie obejdzie się bez folii lub regularnego, dosyć częstego i intensywnego czyszczenia. Same wrażenia dotykowe są natomiast bez zarzutu. Nokia już w innych modelach pokazała jak potrafi o to zadbać, tutaj znajdziemy więc możliwość chociażby używania urządzenia w rękawiczkach.

Przyczepić się muszę również do kalibracji kolorów. O ile czerń dzięki zastosowaniu technologii ClearBlack prezentuje się wręcz fenomenalnie na tle innych LCD, o tyle niektóre barwy, w szczególności biel wydają się nienaturalnie podbite. Widać to chociażby w przeglądarce po stronie głównej Google, gdzie zamiast białego tła mamy coś, czemu znacznie bliżej do żółci. Na szczęście Nokia w ustawieniach systemowych pozwala na ręczną zmianę temperatury i nasycenia kolorów, w efekcie mogłem to ustawić tak, aby mi odpowiadało. Po tym mogłem się już tylko rozkoszować barwami i świetnymi kątami widzenia, bo pod tym względem jest naprawdę bardzo dobrze. Powiem nawet, że żywość barw zrobiła na mnie znacznie lepsze wrażenie niż na Nexusie, który przecież przynajmniej teoretycznie powinien posiadać lepszy wyświetlacz.

lumia2

lumia3

Największe wątpliwości budziła we mnie rozdzielczość ekranu. Wiem, że dla niektórych zabawa w pchanie coraz większych rozdzielczości wydaje się zupełnie nie na miejscu, ale ja miałem okazję przechodzić przez coraz większe wyświetlacze z innymi technologiami i wiem, że różnice są widoczne gołym okiem i dla mnie mają już wpływ na codzienne użytkowanie. Gęstość wyświetlacza Lumii 720 prezentuje się niezbyt okazale, bo to zaledwie 217 ppi. W praktyce spisuje się to i tak całkiem nieźle, na pewno lepiej niż w wypadku Motorolii RAZR i, którą miałem okazję testować, a która ma wyświetlacz 4,3” AMOLED qHD. W tamtym przypadku czytelność była poważnie nadszarpnięta przez zastosowanie układu pikseli typu PenTile. Tutaj na szczęście mamy do czynienia z IPSem i tego problemu nie ma. Nie da się jednak nie zauważyć nieco postrzępionych czcionek chociażby podczas używania przeglądarki internetowej. Szkoda, że Microsoft nie zdecydował się na udostępnienie dla systemu Windows Phone rozdzielczości qHD, bo wtedy na pewno byłoby lepiej. To, że ten model Lumii nie otrzymał wyświetlacza HD jest natomiast zrozumiałe, czymś poszczególne modele muszą się przecież różnić. Mi osobiście o wiele lepiej pracuje się z urządzeniami o większej gęstości i nie mam zamiaru tego ukrywać.

System operacyjny i wydajność

Moja ostatnia przygoda z Windows Phone miała miejsce ponad rok temu, jeszcze na LG E900 i wersji WP 7.5 Mango. Od tego czasu wiele się zmieniło i choć miałem nieco styczności z modelem Lumia 520, to jednak nie mogłem zbyt wiele powiedzieć na temat nowej wersji okienek przeznaczonych dla smartfonów. Po tym jak od samego początku rozpocząłem konfigurację, czułem się jednak jak ryba w wodzie. Zmiany owszem są, wiele z nich bardzo wygodnych, ale nie czułem się ani zagubiony, ani poruszanie się po nim nie sprawiało żadnych problemów. Wiele się zmieniło na lepsze, chociażby wsparcie dla CardDAV i CalDAV wprowadzone przez „focha” jakiego zrobiło Google, czy też po prostu większa ilość ustawień w poszczególnych miejscach i aplikacjach. Nadal jednak brakuje tego, co oferuje w swoim ekosystemie wspomniane Google, a więc synchronizacja w naprawdę porządnej skali – chociażby takich otwartych kart pomiędzy mobilną i desktopową wersją przeglądarki Internet Explorer. Chrome w tym przypadku bardzo rozleniwia i powoduje, że człowiek przestaje szukać alternatyw. Aha… no i to nieszczęsne otwieranie nowych kart zawsze na pierwszym planie… ehh, czy naprawdę trudno było dodać opcję otwierania ich w tle?

O ile system to jedna sprawa, o tyle to co robi dla tej platformy Nokia to już zupełnie inna kwestia. Bez wątpienia jest to firma, która spośród producentów smartfonów daje użytkownikom tej platformy najwięcej. Nic zresztą dziwnego, skoro postawiono właśnie na Windows Phone. Efekt jest taki, że znaleźć można nie tylko wiele dodatkowych opcji, ale również dedykowane aplikacje, w szczególności poświęcone wykonywaniu zdjęć, na których Nokia najwyraźniej się skupiła. Nie bez znaczenia są tu darmowe mapy używane w HERE Maps i nawigacji HERE Drive, które w zależności od miejsca i sytuacji spisują się lepiej lub gorzej niż konkurent od Google. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że mogą pracować zupełnie offline po wcześniejszym pobraniu przy połączeniu za pomocą Wi-Fi. Mnie natomiast rozłożyła opcja podglądu godziny… wystarczy przejechać ręką nad wygaszonym telefonem, aby zobaczyć jaka jest godzina. Funkcja ta, w formie cały czas wyświetlanego zegara zadebiutowała w Nokii N9 na ekranie AMOLED. Wprowadzenie jej do serii Lumia uważam za bardzo dobry krok, pomimo, że jest to teoretycznie tylko detal.

lumia4

lumia5

Windows Phone nie mogę się przyczepić do wydajności urządzenia… Chciałbym, ale nie zrobię tego, bo sytuacja nieco się zmieniła. Rzecz jasna porównywanie tutaj czterordzeniowego potwora z Nexusa do dwurdzeniowego układu Qualcomm MSM8227 1,0 GHz oraz aż 2 GB RAM do 512 MB w jakie jest wyposażona Lumia nie ma żadnego sensu, ale jednak korzystanie z Androida jest dla mnie w takim wypadku o wiele wygodniejsze. Szybciej działa na nim tak interfejs, jak i aplikacje, w szczególności przeglądarka internetowa. Oczywiście jeżeli zechcemy doszukiwać się w Lumii problemów z wydajnością, to jesteśmy skazani na całkowitą porażkę. O ile przez ograniczoną ilość pamięci niedostępna może być znikoma część aplikacji (głównie gier), o tyle cały interfejs i aplikacje działają płynnie i bez jakichkolwiek zarzutów. Ponarzekać mogę za to na ilość pamięci wewnętrznej. Kupowany dwa lata temu LG miał jej 16 GB. Tutaj, choć oczywiście mamy do dyspozycji złącze microSD, jest jej tylko 8 GB, a cena przecież nie należy wcale do najniższych. Spodziewałem się więcej, po prostu.

Łączność, multimedia

Pomimo że nie jest to najwyższa półka cenowa, Lumia jest wyposażona w komplet przydatnych interfejsów sieciowych i nie tylko takich. Nie brakuje tu oczywiście Wi-Fi w standardzie 802.11b/g/n, a także wsparcia dla HSDPA+,HSPA. O dziwo znajdziemy tu również NFC, choć użytek z jego stosowania w Polsce jest raczej niewielki, chyba że w wypadku zaprogramowanych działań po kontakcie z tagami na platformie Android. Główny głośnik umieszczony z tyłu urządzenia jest naprawdę głośny i co ciekawe, oferuje naprawdę przyzwoitą jakość dźwięku. Dla osób, których nie stać na choćby najtańsze słuchawki i które bawią się w miejskich djów będzie to więc prawdziwa gratka. Jeżeli chodzi o zasięg, to mogę powiedzieć, że nie miałem z nim najmniejszych problemów. W moim wypadku Nokie zawsze zawstydzały słuchawki innych producentów tak pod względem zasięgu GSM jak i Wi-Fi. Nie inaczej było w tym wypadku. Pomimo, że spotkałem się z opiniami o „falującym” zasięgu sieci komórkowej sam nigdy na to nie natrafiłem, ciesząc się w większości wypadków połączeniem 3G. Również domowe Wi-Fi potwierdziło dobre wyniki utrzymując zasięg tam, gdzie Nexus nie był już w stanie czegokolwiek wykryć. Jeżeli chodzi o jakość rozmów, to jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Głośnik do nich przeznaczony ma wystarczającą głośność, zaś jakości połączeń nie można niż zarzucić – żadnych trzasków, szumów czy przesterowań. Szkoda, że wielu producentów obecnie zapomina, do czego tak naprawdę służą telefony (a smartfony przecież również nimi są) i pomimo wielkich możliwości, czasami leży w nich tak oczywista kwestia.

Aparat

Choć nie uważam telefonów za urządzenia przeznaczone do robienia zdjęć, to ciężko jest ukryć, że jest to coraz częściej jedno z ich ważniejszych zadań. Przynajmniej według producentów, oraz osób, które dają się na taki marketing nabrać. Aparat zastosowany w Lumii 720 nie jest bez wątpienia żadnym flagowcem, ale na pewno nie jest to również coś z najniższej półki. Teoretycznie ma on 6,7 Mpx, w praktyce zdjęcia mają jednak 6,1 Mpx ze względu na takie a nie inne oznaczenia Nokii. W przeciwieństwie do modelu 520 mamy tu chociażby diodę doświetlającą. Sama jakość zdjęć jest na przyzwoitym poziomie, szczerze mówiąc prezentują się one chyba nawet nieco lepiej niż na Nexusie 4, co było dla mnie sporym zaskoczeniem… Widać, że Google mimo wszystko nie potrafi zrobić urządzenia, w którym aparat jest „wystarczający”. Nokii to się udało i to za nieco mniejsze pieniądze, choć oczywiście wszystko zależy od zewnętrznego oświetlenia.

aparat2

aparat1

Nieco nie spodobała mi się dioda doświetlająca, bo ta ma moim zdaniem o wiele zbyt ciepłą barwę przez co po prostu psuje zdjęcia. Przedni aparat jest bo jest i tylko tyle można o nim powiedzieć. Nagrania wideo są całkiem przyzwoitej jakości, choć szału żadnego nie ma. Szkoda, że nie można tutaj nagrywać w Full HD, do wyboru mamy WVGA oraz 720p. Nie bez znaczenia jest obecność fizycznego spustu, który znacznie ułatwia wykonywanie zdjęć i który z przyjemnością ujrzałbym w używanym na co dzień smartfonie.

Więcej zdjęć testowych wykonanych Lumią 720 – Flickr

Testowe nagranie wideo

Bateria

Bardzo miłym zaskoczeniem była również bateria. Po takim wyświetlaczu i pojemności aż 2000 mAh można było spodziewać się dobrych wyników, ale mimo wszystko nie spodziewałem się aż tak dobrych. Gdy telefon leżał sobie spokojnie utrzymując połączenie z sieciami i synchronizując się, wytrzymał nieco ponad 6 dni. Podczas normalnego codziennego użytkowania tj. nieco rozmów, nieco wiadomości SMS i email, sporo przeglądania stron www oraz korzystania z klienta RSS wystarczał na dwie pełne doby, nie musiałem się martwić o konieczność doładowywania wcześniej.

Pytanie tylko, jak długo zostanie utrzymany taki właśnie stan? Ze względu na konstrukcję unibody użytkownik nie ma dostępu do baterii. Z czasem jej żywotność zacznie spadać… Dla gadżeciarza nie ma to najmniejszego znaczenia, bo w czasie dwuletniej gwarancji wymieni on zapewne telefon kilka razy, ale co począć zwykły użytkownik? Tutaj pojawia się coraz częstszy problem, no ale lepsze wykonanie i brak skrzypienia znanego doskonale z produktów pewnego koreańskiego producenta musi mieć swoją cenę.

Podsumowanie

Po prawie półtorarocznej przerwie w użytkowaniu Windows Phone z zaciekawieniem spróbowałem Lumii 720. Okazała się ona smartfonem bardzo ciekawym, głównie ze względu na świetny wyświetlacz, dobrą jakość dźwięku i długi czas pracy na baterii. Nie bez znaczenia jest również wysokiej klasy wykonanie. Wszystkie te cechy powodują, że z Lumią rozstaję się bardzo niechętnie. Dla mnie od strony sprzętowej stanowi coś naprawdę optymalnego. Niestety, ciągle pewnym ograniczeniem jest tu system Windows Phone… nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale tak to wygląda z mojej obecnej perspektywy. Android nie jest idealny, ale przy odpowiednio mocnym sprzętowo urządzeniu oferuje naprawdę wysoki komfort pracy, a zarazem o wiele większe możliwości. No i nie można zapominać o całym zestawie usług od Google, który na wszelkie sposoby stara się utrudniać rozwój platformy Microsoftu, chociażby poprzez aferę związaną z aplikacją YouTutube dla WP. O to, czy są one nam potrzebne, odpowiedzieć sobie musi jednak każdy z osobna. Jeżeli brak niektórych z usług pana G nie stanowi dla Was problemu, Lumia 720 może okazać się bardzo dobrym wyborem. Polecam!

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.