SSD vs dysk hybrydowy (SSHD)

W ostatnich dniach miałem możliwość przetestowania dwóch dysków twardych. W zasadzie tylko jeden z nich jest klasycznym „twardzielem”, choć i to nie do końca zgodne z tym, co oferuje ten dysk. Oba zostały dostarczone przez firmę Toshiba i są dostępne na rynku już od jakiegoś czasu. Ich wybór nie jest przypadkowy. To będzie bratobójcza walka, w której nowoczesny SSD zmierzy się z półprzewodnikowym dyskiem hybrydowym, jak to zwykli mawiać producenci, czyli połączeniem SSD i HDD. Czy to będzie totalna masakra którejś ze stron? A może da się połączyć ze sobą zalety zarówno rozwiązań klasycznych, jak i tych dostępnych w nowych dyskach bez elementów mechanicznych? Przekonajmy się.

dyski

Toshiba SSD Q Series Pro 256 GB

THNSNJ256GCSU

Według danych producenta nośnik charakteryzuje się odczytem na poziomie 554 MB/s i zapisem 512 MB/s. Obie te wartości są oznaczone gwiazdką, objaśnienie znajdziemy na boku opakowania – dane dotyczą testów wykonywanych w oprogramowaniu ATTO Disk Benchmark 2.47. Zabieg podobny do tego, który w swoich dyskach ze zmienioną specyfikacją stosuje np. Kingston. Czy i w tym przypadku takie piękne wartości będą do uzyskania tylko w wybranym przez producenta oprogramowaniu, a w przypadku całej reszty znacznie niższe? O tym zaraz się przekonamy. Do zestawu dołączony jest też adapter, dzięki któremu z napędu o grubości 7 mm zrobimy model 9,5 mm gdyby zaszła taka potrzeba. Do dysku producent dodaje oprogramowanie do przenoszenia danych NTI Echo.

  • Pojemność: 256 GB
  • Kontroler: Toshiba TC358790XBG
  • Pamięci: 19 nm MLC Toshiba
  • Gwarancja: 3 lata
  • Interfejs: SATA 3
  • Cena: około 550 zł

Toshiba SSHD 500 GB

MQ01ABF050H

Napęd SSHD również ma tylko 7 mm grubości. Tutaj zestaw jest jednak uboższy: nie ma adaptera, nie ma żadnego oprogramowania. Jest za to pudełko, co i tak wypada nieźle przy wielu innych producentach sprzedających swoje dyski bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Model ten ma pojemność 500 GB, z czego 8 GB to komórki NAND, które mają zapewnić znacznie szybszą pracę najważniejszych danych – właśnie to oznaka rozwiązania hybrydowego. Pojemność ta nie jest w żaden sposób „oddzielona”, użytkownik widzi dysk jako całość, to jego elektronika zajmuje się odpowiednim zapisem i umieszczeniem danych. Co ciekawe, zgodnie danymi producenta są to komórki SLC, a wiec znacznie bardziej wytrzymałe, niż stosowane zazwyczaj MLC lub TLC. Do tego dochodzi wsparcie dla NCQ, bufor 32 MB, a także prędkość obrotowa wynosząca niestety tylko 5400 RPM – to nie wróży dobrze, ale oczywiście z osądem poczekajmy aż do testów.

  • Pojemność: 500 GB
  • Prędkość obrotowa: 5400 RPM
  • Bufor: 32 MB
  • Wielkość NAND: 8 GB
  • Interfejs: SATA 3
  • Cena: około 380 zł

Przebieg testu

Test podzieliłem na trzy części. Pierwszą z nich było wykonanie pomiarów przy użyciu dobrze znanych narzędzi syntetycznych, które są cenione przy testach nośników: AS SSD, ATTO Disk Benchmark, CrystalDiskMark, a także Anvil’s Storage Utilities. Miały one na celu wykazać, na ile producent rozmija się w swoich zapewnieniach z rzeczywistymi wynikami, a także bezpośrednio porównać szybkości obu dysków. Drugi test to kopiowanie danych w obrębie partycji utworzonej na dysku. Pierwsze dotyczyło 1 pliku o rozmiarze 5,12 GB, drugie natomiast 20831 plików o łącznym rozmiarze 1,34 GB. Taki test pozwala sprawdzić realną szybkość transferu sekwencyjnego, a także pracę z małymi plikami. Trzeci test to po prostu używanie każdego z nośników w różnych operacjach, które dadzą odpowiedź w postaci oceny subiektywnej. Całość została wykonana na laptopie HP EliteBook 8470p o następującej specyfikacji:

  • Procesor: Intel Core i7-3632QM – 2,2 GHz / 3,2 GHz (4 rdzenie i 8 wątków)
  • Pamięć RAM: 2x 8 GB DDR3 1600 MHz
  • Karta graficzna: Intel HD 4000

System operacyjny to Windows 8.1 Professional w wersji 64-bitowej. Posiadał on zainstalowane najnowsze dostępne dla tego sprzętu sterowniki Intel Rapid Storage, co widać zresztą na zrzutach z AS SSD. Profil zasilania został ustawiony na „wysoka wydajność” w celu zmaksymalizowania wyników próbek 4K. W praktyce osiągnięte wyniki i tak były nieco zaniżone ze względu na mechanizmy oszczędzania energii stosowane w laptopach. Jako ciekawostkę dodam, że jest możliwe ich wyłączenie, ale wymaga to nieco zabawy ze sterownikami i oprócz nieco wyższych wyników w testach syntetycznych, nie wpływa realnie na wydajność sprzętu.

Testy syntetyczne (lewa SSD, prawa, SSHD)

ssd_1
sshd_1

 

ssd_2
sshd_2

 

ssd_3
sshd_3

 

ssd_4
sshd_4

 

ssd_5
sshd_5

 

Testy praktyczne

test1
test2

 

Interpretacja wyników

Przeprowadzone testy wydajności, a także testy praktyczne i subiektywna ocena pozwalają na wyciągnięcie kilku interesujących wniosków. Przede wszystkim, w przypadku napędu SSD Toshiby nie musimy w ogóle przejmować się danymi zawartymi na opakowaniu. To, że producent wspomina o oprogramowaniu ATTO nie oznacza, że dysk nie radzi sobie równie dobrze także w innych testach, oraz praktycznym zastosowaniu – kontroler i zastosowane pamięci radzą sobie świetnie niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z danymi dobrze kompresującymi się, czy też takimi, których kompresować się już nie da. Wyniki okazały się nawet wyższe od deklarowanych przez producenta. Nie ma tu więc mowy o spadkach wydajności takich, jak w np. przypadku niesławnego SSDNow V300 od Kingstona. Dysk oferuje świetną wydajność, dosyć bogate wyposażenie, a dodatkowe oprogramowanie Toshiba SSD Utilities do pobrania na stronie producenta pozwala na optymalizację systemu operacyjnego do pracy z dyskiem półprzewodnikowym. Jedyne do czego można się nieco przyczepić to stosunkowo krótka gwarancja: jak na serię Pro, bo z taką mamy do czynienia, można byłoby spodziewać się raczej pięciu lat, bo takie warunki oferują inni producenci (a w nowych dyskach przechodzą nawet na gwarancje dziesięcioletnie). Cena dysku jest stosunkowo wysoka, lecz komfort pracy z SSD jest tego wart.

Zupełnie odmienne wrażenia mam co do dysku SSHD. Producenci zwykłych dysków starają się przekonać nas do ich wyboru: zaletami mają być niższa cena, znacznie większa pojemność, a także wysoka wydajność wynikająca z użycia niewielkiej ilości pamięci NAND do przyśpieszania najważniejszych operacji. Niestety testy syntetyczne pokazały, że tak naprawdę różnica jest niezbyt wielka i nadal trudno mówić o choćby próbie rywalizowania z SSD. Testy praktyczne również wypadły kiepsko, bo choć dysk poradził sobie całkiem nieźle z małymi plikami (najprawdopodobniej przy pierwszym zapisie na dysk zostały zbuforowane), to subiektywnie nadal zachowuje się ociężale i praca z nim jest dla kogoś przyzwyczajonego do niskich czasów dostępów w SSD w zasadzie karą: nadaje się na trzymanie danych, ale system i aplikacje zachowują się raczej standardowo, co zresztą skutecznie utrudnia niska prędkość obrotowa. Być może sytuację poprawiłaby większa ilość pamięci, bo 8 GB to niewiele, ale to znacznie podniosłoby koszty dysku, czyniąc inwestycję bezsensowną. Warto również zauważyć, że dysk ten dziedziczy żadnych istotnych zalet SSD: laptop z nim musi unikać wstrząsów, a na dodatek cały czas jest słyszalna (a czasami i wyczuwalna) praca wirujących talerzy. Biorąc pod uwagę brak większego wpływu NAND na działanie, cena nie jest atrakcyjna.

HDD? SSHD? Nie, dziękuję, wolę SSD

Jak mogę podsumować ten test? Dla mnie osobiście era talerzy dobiegła końca i to nie dziś czy wczoraj, ale jakieś dwa lata temu. Oczywiście mają one zastosowanie np. w serwerach, przy archiwizacji, czy nawet domowych lub firmowych NAS-ach, ale osobiście nie muszę z nich aktualnie korzystać i cieszę się z tego. Możliwość przetestowania obu tych dysków jedynie utwierdziła mnie w przekonaniu, że zwykłe HDD nie są w stanie zaoferować takich samych parametrów pracy, a wysoka pojemność nie stanowi dla mnie osobiście priorytetu. O ile więc polecam SSD Toshiby, o tyle zdecydowanie odradzam zabawy z rozwiązaniami hybrydowymi – nie widzę w nich nic, prócz marketingowego bełkotu.

 

 

2 Replies to “SSD vs dysk hybrydowy (SSHD)”

  1. znowu przeydatny tekst – wprawdzie ze względu na stosunek ceny do pojemności pozostanę przy HDD, ale przynajmniej na przyszłość wiem, że nie ma co kombinować z SSHD

    1. Zdecydowanie nie ma co kombinować. Obecnie ceny SSD już spadły na tyle, że kupno SSHD mija się z celem. No chyba, że baaardzo potrzebujemy przestrzeni i nie możemy umieścić dwóch dysków (np. większość laptopów). Mimo wszystko sam kombinowałbym wtedy z np. chmurami, aby i tak zmieścić się w SSD.

Comments are closed.