Samsung Nexus S – recenzja

Jak wiecie (albo i nie) z mojego poprzedniego wpisu, albo nawet i jeszcze jednego które napisałem w styczniu i lutym, korzystam z telefonu działającego pod kontrolą Windows Phone. Bardzo długo nie mogłem się zdecydować co do wyboru, bo Android chociaż ciekawy, działał wolno. Niemniej dłużej używałem go tylko na LG P500, a coś, co ma procesor ledwie 600 MHz nie jest na pewno dobrym wyborem dla zielonego robota tj. oczywiście działa na nim, ale trudno tu mówić o płynności. W międzyczasie zaczęły mnie nieco denerwować niektóre braki w WP, a pod niektórymi względami nawet całe konto Windows Live. Ostatnio zacząłem się nawet zastanawiać nad zmianą na coś innego… tylko co?

Z góry uprzedzam:
Interesują Cię gry na telefonach – wpis nie dla Ciebie.
Interesuje Cię jakość zdjęć z telefonu – wpis nie dla Ciebie.
Interesuje Cię jakość muzyki w telefonie – wpis nie dla Ciebie.
Dobra, to teraz piszę już chyba sam dla siebie…

Ta-nie, ta-nie… Nexus!

Do Symbiana już wracać nie chciałem, Bada to dla mnie jakaś abstrakcja, a Blackberry są głównie z fizycznymi klawiaturami, które nie są mi specjalnie potrzebne i nie przepadam za nimi. Znowu Android? Można zobaczyć, ale coś, co by mi nie przesłaniało jakimiś śmieciami wszystkich jego zalet… No i znalazł się telefon, który do testu był wręcz wymarzony – Samsung Nexus S. Może nie jest już zbyt nowy, ale czysty Android bez nakładek, do tego telefon robiony przy współpracy Google… czy nie właśnie on powinien pokazać, jak to wszystko powinno funkcjonować? Obok był jeszcze nowszy Galaxy Nexus, ale raz, że jest on po prostu za duży, dwa, że nijak ma się do używanego przeze mnie LG E900 (a Nexus S ma bardzo podobne „wnętrzności” i porównanie byłoby łatwiejsze), trzy, no niestety cena, która niska bynajmniej nie jest. Postanowiłem więc sprawdzić właśnie na „esce”, jak to miało wyglądać…

Po sprawdzeniu informacji dowiedziałem się, że Nexus S ma 4-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 800x480px. Niby ok, ale brak oznaczenia „plus” oznaczał jednocześnie zastosowanie technologii PenTile. Miałem z nią do czynienia w Lumii 800 i od razu odrzuciłem ten pomysł. Pikseloza straszna i dopiero w nowszym Nexusie, który ma większą rozdzielczość, efekt ten jest „ograniczony” i obraz jest ostry. Druga rzecz, że za AMOLEDami nie przepadam, bo kolory są jak dla mnie po prostu zbyt cukierkowate. Może ten kontrast powala na pierwszy rzut oka, ale z czasem widać, że jest mocno przesadzone. Na szczęście okazało się, że dostępna jest również wersja SLCD i na taką się zdecydowałem. Brak PenTile, mniejsze kontrasty, a jednocześnie zachowana bardzo dobra czerń (powalająca w porównaniu do E900). Zdjęcia wyglądają na nim bardzo dobre, z ostrością nie ma najmniejszych problemów, istna żyleta.

Rzućmy na to okiem

Niesamowite wrażenie zrobił na mnie kształt i wykonanie. Wiedziałem, że jest on z plastiku i w ogóle nie spodziewałem się takiego poczucia solidności, jakie odniosłem biorąc go do ręki. Chociaż jest to plastik, spasowanie jest świetne i nie mogę mu nic zarzucić. Wymiarami przedstawia się podobnie do E900 tj. 123,90×63,00×10,88mm w Nexusie versus 125,00×59,80×11,50mm w LG. Wagowo jest jednak totalny pogrom. LG bez gumowej osłony której używam waży 157g i to się naprawdę czuje. Po wzięciu Nexusa do ręki okazało się, że jest on znacznie lżejszy, specyfikacja potwierdziła to podając równe 129g. Co to jest niecałe 30g można zapytać. Ano na tyle, aby zauważyć różnicę, która jest jak najbardziej na plus. Sam kształt telefonu jest „dziwny”, bowiem został tak wyprofilowany, aby ułatwiać prowadzenie rozmowy. Na pewno dzięki temu lepiej trzyma się go w ręce. Z lewej strony znajdziemy przyciski od głośności, z prawej włączniko-wyłącznik. Sam ekran zajmuje oczywiście najwięcej miejsca, przód w pełni pokryty jest szkłem (z tego co wyczytałem, goryla tam niestety nie wrzucili, ale nie zauważyłem, aby miał tendencje do rysowania się). U dołu cztery przyciski ekranowe, na górze nieco niewykorzystanej przestrzeni, głośnik, oraz pseudo-aparato-kamera 0,3 MPx. Z tyłu kolejna pseudo-aparato-kamera, tym razem 5 MPx, oraz główny głośnik. Skoro już o nim wspomniałem… dźwięk jest po prostu ok. Wystarczająco głośny, jak dla mnie, dosyć czysty nawet przy sporej głośności, na pewno sporo lepszy niż w LG.

Pokaż kotku, co masz w środku?!

A co mamy wewnątrz? Przede wszystkim procesor Cortex A8 1 GHz, jakiś tam układ graficzny (zwisa mi to jaki bo w gry na komórkach gram równie często poluję na dżdżownice wspinając się na drzewa), 512 MB RAM, 16 GB wbudowanej pamięci no i bateria 1500 mAh. Wróć… 16 GB wbudowanej pamięci i… BRAK SLOTU NA KARTY PAMIĘCI! Gdzie się podziali teraz hejterzy jadący po innych platformach za to, że nie ma w nich kart pamięci?! Flagowy model tworzony przy współpracy w Google i tego nie ma! Ha, nawet nowszy Galaxy Nexus tego nie ma, no bo po co? Dobra, zejdźmy na ziemię. Wszystkie te bebechy pracują pod kontrolą systemu Android, to chyba rzecz jasna. W moim egzemplarzu był tam wrzucony „na dzień dobry” kanapkowy potworek w wersji 4.0.3, z tym, że w chwilę po uruchomieniu i ustawieniu połączenia z wifi informował o dostępnej aktualizacji 4.0.4, co też oczywiście zrobiłem.
Pierwsze co zauważyłem po uruchomieniu, to bardzo dobrą reakcję na dotyk, oraz szybkie animacje i działanie w menu. Niestety nie trwało to zbyt długo, bo już po wrzuceniu kilku podstawowych aplikacji okazało się, że lagowanie w menu nie jest obce nawet Nexusowi. Ponoć na starszym androidzie było lepiej i pewne zwolnienia pojawiły się dopiero w ICS, nie ma się w sumie co dziwić, bo tworzony on był gdy tego systemu jeszcze nie było.

Lodowa kanapka znaczy śnieżynka w wersji zagranicznej

Bardzo spodobała mi się synchronizacja, którą zauważyłem po pierwszej próbie, a potem wyczyszczeniu do stanu fabrycznego. Wszystko co miałem, zostało wrzucone z automatu. Piękna sprawa. Wybór aplikacji w markecie oczywiście przygniata – ja wrzuciłem tylko takie podstawowe rzeczy jak Dolphina czy Adobe Readera, ale bez obaw, jeżeli zechcecie, to znajdziecie tam z pewnością aplikację zamieniającą telefon w prom kosmiczny.

Coś mi jednak nie pasowało… szczerze to po pół roku użytkowania Windows Phone odzwyczaiłem się od wielu rzeczy i byłem zdziwiony, gdy chciałem dodać konto Hotmail, konto Facebook, Twittera… a po prostu nigdzie ich tam nie było. Okazuje się, że trzeba zainstalować trzy osobne aplikacje… no i łącznie z kontem Google, mam powiadomienia w czterech osobnych aplikacjach… Czysty idiotyzm, aby przełączać się pomiędzy nimi co chwila, a nie móc podejrzeć wszystkiego w jednym miejscu (ok, są powiadomienia, ok, people hub wyprał mi mózg). Dobrze, że chociaż kontakty względnie się łączą i trzeba robić tego ręcznie. Boli pełna różnorodność interfejsów. Tak, boli. Kiedyś mi się to podobało, każda aplikacja mogła mieć wszystko zupełnie inaczej – jedna menu u góry, druga na dole, a inna wcale go nie miała (a my szukaliśmy robiąc z siebie kretynów). Nie przypadło mi to do gustu po dłuższym użytkowaniu Metro, gdzie wszystko jest takie same, ale dzięki temu do bólu proste i intuicyjne.

Hm.. nie wspomniałem za bardzo o samym ICSie. Jest ładny, widgety i grupowanie aplikacji to naprawdę dobra rzecz, chociaż dziwi brak możliwości szybkiego włączania / wyłączania np. GPS z poziomu paska z powiadomieniami. Dobrze, że chociaż dodano odpowiedni widget dający niektóre takie możliwości. Nie miałem w zamiarze używania aż tylu rzeczy, a na dodatek ciężko pogubić mi się w menu, więc 5 pulpitów to dla mnie liczba ogromna i wykorzystać sensownie mogłem 2, no góra trzy, z tym, że ikon tam prawie nie było, same widgety. W ustawieniach to coś, odpowiedzialne za liczenie i limitowanie transferu to prawdziwy majstersztyk. Podoba mi się ta pełna integracja z usługami Google. Czego byśmy nie używali, to mamy na miejscu – czytnik RSS, poczta, Picassa, jeszcze dychające Google+. No ale szkoda, że zamknięte to wszystko na inne rzeczy i trzeba instalować, instalować i dalej instalować.

Gry i inne takie tam dyrdymały

Żeby nie było, zainstalowałem te „magiczne” Angry Birds i na kilku „lewelach” sprawdziłem, jak to to chodzi. Jest bardzo ładnie, płynnie, bez najmniejszych problemów. Zapewne w nowszych grach będzie dużo gorzej, ale ja graczem nawet na komputerze z prawdziwego zdarzenia jestem już raczej tylko w wersji „niedzielnej”. O dźwięku już wspomniałem, aparat…
Zapowiedziałem we wstępie, więc wytłumaczę – uważam, że coś takiego to nie jest aparat i używam tylko gdy muszę i nie mam innego wyjścia. Do zrobienia zdjęć jakichś notatek na uczelni czy temu podobnych śmieci będzie się nadawał, nie jest źle. Kamerka przednia do rozmów również wystarczy, w tym wypadku więcej naprawdę nie potrzeba i nawet ja nie bardzo mam się do czego czepiać. Trudno mi powiedzieć coś więcej o baterii. Trzeba przyznać jasno, że ten 4-calowy SLCD ciągnie ją naprawdę mocno gdy jest aktywny. Gdyby telefon miał leżeć i się synchronizować, robić jakieś swoje dziwne rzeczy w tle, to jest całkiem nieźle, sądzę, że przy moim użytkowaniu byłoby to nawet ponad 2 dni. Pewien problem to jakiś proces systemu, bo w statystykach zauważyłem, że system jako taki wziął sobie jakieś 30% z tego co poszło… Sporo, bo zawsze był wyświetlacz na pierwszym miejscu.

Podsumowanie – zostaję z Androidem?

Po pewnym czasie byłem już na tyle zniesmaczony występującymi lagami, że postanowiłem zaszaleć. Wrzuciłem więc CyanogenModa (wersja stabilna), do tego zmieniony, polecany kernel. Potem zmieniłem zarządcę na SMARTASS2, no i ustawiłem maksymalne taktowanie na 1.2 GHz. Lepiej. Dużo lepiej! Chwilowo, bo lagi nadal występowały. Pobawiłem się innymi ustawieniami, instalowałem coś do ubijania aplikacji, potem spróbowałem innej modyfikacji, a także innych kerneli. Nagle naszła mnie dziwna myśl, istne olśnienie… cholera jasna, po co ja wybrałem do testu Nexusa?! Ano po to, aby testować go bez żadnych nakładek, żadnych spowalniaczy, aby nie bawić się w jakieś chore ustawienia i nie zmieniać ROMa / kernela co kilka dni, tak jak to miało miejsce w wypadku LG P500.

Przywróciłem oryginalny ROM, dla pewności przywróciłem jeszcze ustawienia fabryczne, Nexusa schowałem do pudełka, wystawiłem na Allegro i z czystą przyjemnością włączyłem ograniczonego, kulawego, padłowatego, do bólu komercyjnego i zamkniętego LG z Windows Phone. W końcu to ludzie są na pierwszym miejscu, a nie technologia.

A tak bardziej na serio. Jak dla mnie: obłędny telefon, naprawdę świetnie wykonany, dobrze leżący w dłoni, w wersji SLCD optymalny pod każdym względem. Całość psuje system jakim jest Android. Oczywiście dla wielu osób, którym nie przeszkadzają takie bzdety jak mi, które chcą sporych możliwości, może być on istnym strzałem w dziesiątkę.

3 thoughts on “Samsung Nexus S – recenzja

  1. Będzie, ale to już na innym urządzeniu, ale chyba razem z jego recenzją :)
    Już teraz mogę powiedzieć, że JB jest niesamowicie szybki, ale brakuje mi kompatybilności w niektórych aplikacjach.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.