Recenzja LG G Pad 8.3 – świetny tablet za rozsądną cenę

Kupiłem tablet. Tak, po raz kolejny, bo już wcześniej miałem dwa modele Nexusa 7 i tamten eksperyment doprowadził do tego, że uznałem te urządzenia za coś kompletnie niepotrzebnego i niepraktycznego. Ot taki sobie po prostu znacznie większy telefon z Androidem, który nie nadaje się do niczego ponad bardzo proste zastosowania i rozrywkę. Nawet w wersji z modemem LTE był to wynalazek nieco na wyrost, bo dodatkowa opłata jest zbędna – przecież mogę włączyć hotspot w telefonie – a tablet i praca to po prostu słowa, które do siebie nie pasują. Nie i już. Jeżeli ktoś sądzi inaczej, to się myli.

Dlaczego więc zdecydowałem się na zakup ponownie? Ponieważ zweryfikowałem swoje wymagania odnośnie tego sprzętu. Wcześniej kupiłem bo byłem ciekaw, bo zastanawiałem się, do czego może się to przydać. Teraz wiedziałem, że chcę czegoś, co wcale nie będzie często używane – typowego kanapowca, który pozwoli mi na czytanie książek, przeglądanie materiałów z uczelni, a także granie w jakieś gierki, bo zrezygnowałem z nich na komputerze niemal całkowicie. Przyznać muszę, że w takim zastosowaniu Android wypada bardzo dobrze i nie zdecydowałbym się na hybrydy pokroju Asusa T100. Dlaczego? Bo sprzęt z Windowsem jest droższy, bo na ogół oferuje dosyć kiepskie wyświetlacze (HD na 10” – dżisis krajs, co to ma być?), a poza tym wymaga znacznie więcej uwagi, aby utrzymać system w stanie używalności. Wybór padł więc na Androida, ale wcale nie był prosty, tym bardziej, że tym razem postanowiłem celować w znacznie większy wyświetlacz – 7” dostępne w Nexusie to po prostu za mało, aby odczuć różnicę przy posiadaniu telefonu ze sporym ekranem.

gpad2

Wymagania były więc następujące: ekran około 8-9 cali, aby nie był ani za duży, ani za mały, do tego rozdzielczość Full HD lub większa, a także podzespoły, które umożliwią dosyć płynną pracę w jakimś typowym zastosowaniu. Maksymalna kwota: 1000 zł. Nieco się rozglądałem i szybko odrzuciłem Samsungi, bo te plastikowo-mydeliczkowe padła jakoś mi nie odpowiadają. Wybór nieoczekiwanie padł na LG G Pada 8.3, który nawinął mi się nieco przypadkowo – sprzętu tego nie znajdziemy zbyt wiele, a najczęściej pochodzi z różnego rodzaju wyprzedaży, z takiej opcji postanowiłem zresztą sam skorzystać. Razem z tabletem otrzymałem kartę pamięci 16 GB (tak, posiada on złącze microSD), a także dedykowane etui. Jest ono plastikowo-skórzane, umożliwia różne ułożenie sprzętu, a ekran po jego otworzeniu jest wybudzany. Nie nazwę tego dziełem sztuki, ale spisuje się dobrze – jedyne na co można narzekać to brud, jaki gromadzi się na tablecie i w osłonie, no ale to jest dosyć normalne przy tego typu dodatkach.

Jak sama nazwa wskazuje, ekran IPS ma 8,3″, a jego rozdzielczość to 1920 x 1200 pikseli. Obraz pomimo niezbyt imponującego zagęszczenia jest ostry i pod tym względem nie można się do niczego przyczepić. Biel jest nieco zażółcona, maksymalny poziom jasności jest z kolei zbyt niski, aby wygodnie używać tabletu na świeżym powietrzu, nawet w te niezbyt obfite w słońce dni. Nie jest to jednak żaden problem w pomieszczeniach, czy przy wieczornej lekturze, bo tam automatycznie dopasowywana jasność jest na odpowiednim poziomie. To co bardzo mi się spodobało to wsparcie dla funkcji Knock Knock. Zamiast szukać włącznika po prostu pukam w ekran aby go odblokować. To uzależnia nie tylko na smartfonach, ale i ma tablecie, serio. Mam nadzieję, że kiedyś się nie zbije od tego pukania… Nie zbije, prawda?

Wyświetlacz jest chroniony szkłem Gorilla Glass i póki co spisuje się jak ten na telefonie, gdzie po ponad pół roku bez folii nie ma żadnej rysy. Dotyk jest równie bajeczny co na G2, ale za to ślady po palcach bardzo widać i nie wygląda to apetycznie. Całość jest świetnie wykonana, tym bardziej, że o ile ramka jest z tworzywa sztucznego, o tyle tył jest metalowy. To zaleta, ale trzeba przyznać, że taka powierzchnia zostawia o wiele więcej śladów (a co za tym idzie, z tej strony też się nie najemy). Nic tu nie skrzypi ani nie ugina się w przeciwieństwie do flagowego smartfonu tej samej firmy, co jest dla mnie pewną zagadką. Brakuje przycisków fizycznych, ale nie chciałbym ich tutaj widzieć, bo te rysowane przez interfejs mogą dostosowywać się do obrotu, a także są konfigurowalne. Szkoda tylko, że LG zrobiło dosyć szerokie ramki. Moim zdaniem wyświetlacz mógłby się nieco bardziej „wylewać”. Bardzo miłym zaskoczeniem było natomiast to, że tablet obsługuje wibracje, a to bywa bardzo przydatne choćby przy pisaniu na ekranie dotykowym.

gpad1

W chwili premiery G Pad pracował pod kontrolą Androida 4.2 Jelly Bean, ale później otrzymał aktualizację do wersji 4.4 KitKat. Jest także wyposażony w nakładkę LG, taką samą jak na telefonach tej firmy jak np. G2. Była to dla mnie istotna zaleta, bo nakładka ta bardzo mi odpowiada na osobistym, wspomnianym już G2. Po uruchomieniu G Pada poczułem się więc jak w domu, choć zarazem trudno było nie odnieść wrażenia, że to taki znacznie przerośnięty telefon… (to co Łukasz, sprzedajemy, bo to nie ma żadnego sensu, prawda?). Nie zmieniałem nawet launchera, bo uznałem, że nie ma takiej potrzeby. Jedyne co było potrzebne do szczęścia to root, ale jego można obecnie wykonać bardzo szybko, więc to nie problem. Raczej nie zdecyduję się na skorzystanie ze zmienionego oprogramowania takiego jak CyanogenMod, bo nie jest mi to do niczego potrzebne. Obecny system spełnia wszystkie wymagania, więc po co kombinować i w efekcie np. tracić na stabilności?

Całkiem ciekawą opcją jaką oferuje LG jest aplikacja QPair, dzięki której mogłem sparować tablet z telefonem. Po tej operacji deseczka jest w stanie wyświetlać powiadomienia np. o nieodebranych połączeniach. Całość działa przez Bluetooth i nie zauważyłem, aby negatywnie odbijała się na czasie pracy (a przynajmniej nie jest to zauważalne). W dłuższej perspektywie zrezygnował z używania QPair, bo wydał mi się czymś równie potrzebnym co kwiatki czołgiście. W końcu w domu i tak mam oba urządzenia przy sobie. Trudno powiedzieć jak wygląda kwestia przyszłych aktualizacji – wersja Google Play Edition działa już na Lollipopie. Możliwe, że skoro G2 zostanie zaktualizowany, to LG postanowi wydać aktualizację także dla swojego tabletu. Nie pogardzę, choć jeśli jej nie będzie, to nie będę z tego powodu płakał. Bo i o co? O większy numerek? Tablet mi od tego przecież nie urośnie.

Jeżeli chodzi o wydajność tego tabletu, to w zasadzie nie można mu nic złego zarzucić. LG postanowiło wyposażyć go w czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 600, który co prawda nie jest produktem z najwyższej półki, ale nie można stwierdzić, aby w jakiś sposób niedomagał. Do tego jest jeszcze 2 GB pamięci RAM, czyli na tyle dużo, aby móc spokojnie otwierać np. wiele pornokart w przeglądarkach, a mimo to przełączać się między innymi aplikacjami. No i 16 GB pamięci wewnętrznej. Jak na tablet niewiele, ale jest wspomniane złącze na kartę, wiec to żaden problem. Testy syntetyczne nie wypadają tutaj rewelacyjnie, ale w praktyce wszystko działa dobrze, pomimo nakładki od LG, która potrafi być ciężka i zmuszać do np. ponownego ładowania widgetów na pulpitach. Tablet wykorzystuję jedynie do niezbyt zaawansowanych gier jak Carmageddon, Wormsy czy Superfrog. Radzi sobie w nich bez zarzutu, a więc nie mogę na niego złego słowa powiedzieć.

android2

Inne elementy – Wi-Fi jest i działa, tak samo Bluetooth i cały zestaw różnych czujników, które zapewne mnie szpiegują w wolnych chwilach. Nic nie mogę zarzucić głośnikom, bo choć miały być według archiwalnych testów fatalne, to okazały się bardzo dobre i w zupełności wystarczające tak do gier jak i filmów. Najwyraźniej któraś z aktualizacji LG poprawiła problem, jaki był z nimi związany. Jestem pod wrażeniem na tyle, że mogę nawet stwierdzić, że to chyba najlepsze głośniki w tablecie, z jakimi miałem do tej pory do czynienia. Pytacie o aparat? No tak, jakiś jest, ale kto normalny używa aparatu w tablecie? Ja jestem normalny, więc nie używam – no ale mam!

Najbardziej obawiałem się o czas pracy, bo testy z końca 2013 roku nie przedstawiały zbyt dobrych wyników (ani nawet przeciętnych). Co prawda sprzęt traktuję jako typowo domowy, ale nie chciałem cały czas pamiętać o ładowaniu i grać lub czytać będąc ciągle podłączonym do ładowarki – tak, jestem niewolnikiem tego chol.. gniazdka, ale czy trzeba mi o tym ciągle przypominać?! LG chyba coś poprawiło w KitKacie, bo przy oryginalnym oprogramowaniu i włączonym Greenify całość trzyma mi około tygodnia z ekranem włączonym przez 4 godziny – dodajmy natomiast, że to właśnie na tablecie mam zainstalowane wszelkie czasozłodzieje jak choćby Google+, Facebooka czy Tapatalka. Jak dla mnie to bardzo dobry wynik który pokazuje, że w razie potrzeby (np. wizyta u lekarza i siedzenia w kolejce… tak jak w chwili pisania tego wpisu) nie będę musiał się nudzić, a tablet pozwoli mi zanurzyć się w bezdenną otchłań książki.

Jaki tablet jest każdy widzi i chyba nie ma się co z tym kryć. Ja z kolei muszę powiedzieć, że jestem z zakupu bardzo zadowolony. Przy użytkowaniu działa on całkiem długo, wydajność jest wystarczająca, a ekran zapewnia taki obraz, jakiego oczekiwałem. Oczywiście niektóre osoby mogłyby stwierdzić, że wydanie 900 zł na taką kanapową zabawkę to jakiś idiotyzm ale… co mnie to obchodzi? Kupiłem go dla siebie i to mi służy, w szczególności teraz, gdy sesja straszy egzaminami, a ja piszę recenzję tabletu, zamiast siedzieć nad materiałami. Taaak, zawsze, po prostu zawsze znajdzie się do zrobienia coś o wiele ważniejszego i chyba trzeba się z tym stanem rzeczy pogodzić ;) A teraz? Teraz idę oczywiście ratować świat.

Plusy:

  • jakość wykonania
  • to żyje… znaczy wibruje
  • Knock Knock (kto tam?)
  • dobra wydajność
  • czytelny ekran
  • głośniki
  • Thorgal wygląda na nim zajeb…!
  • nakładka LG

Minusy:

  • etui się brudzi
  • a ekran strasznie palcuje
  • i jest nieco za ciemny
  • a czasami nawet nieco za mały
  • nieco słaba dostępność na rynku
  • nie dostanie aktualizacji do Windows 10 :(
  • dla niektórych cena może być za wysoka w stosunku do możliwości, ale to marudzenie kogoś, kto się nie zna więc można ten minus zignorować

Przepraszam za brak autorskich zdjęć (poza pierwszym). Oświetlenie na to nie pozwala, a wrzucanie czegoś, co wygląda źle i tak nie miałoby sensu.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.