Wyłącz powiadomienia i uwolnij się

Od jakiegoś czasu posługuję się smartfonem, tabletem czy przeglądarką na komputerze w nieco niekonwencjonalny sposób. Oczywiste jest, że obecnie każde z nich pozwala nam na instalowanie wielu aplikacji, a te mogą wysyłać nam najróżniejsze powiadomienia – komunikatory o wiadomościach, klient poczty o nowym mailu, kalendarze o terminach, a sieci społecznościowe o nowych wydarzeniach, polubieniach czy komentarzach. A co by było, gdyby… nic nie było? Gdyby nagle wszystkie te powiadomienia zupełnie zniknęły?

Continue reading “Wyłącz powiadomienia i uwolnij się”

Kubek termiczny z Biedronki – minirecenzja

W ubiegający weekend siostra (dzięki Monika!) pokazała mi jakie kubki termiczne kupiła ostatnio w Biedronce. Nie powiem, gadżety tego typu z marketów bywają dobre, bywają gorsze, ale nie ulega wątpliwości, że są one tanie i przez to można je śmiało wypróbować. Siostra była zadowolona, ja chciałem przetestować nowy nabytek rowerowy i potrzebowałem czegoś, w czym zabrane ze sobą płyny nie zamarzną mi i tym samym nie zadziałają odwrotnie do tego, czego się spodziewałem. Postanowiłem więc spróbować i wiecie co? Jeśli potrzebujecie czegoś takiego, bierzcie w ciemno!

Continue reading “Kubek termiczny z Biedronki – minirecenzja”

Android czyli definicja szmelcu

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta mój wpis smartfonowe szaleństwo z września ubiegłego roku, ale to jest na pewien sposób kontynuacja. Wspominałem w nim, że zostałem z Nokią E72. Udało się na półtora miesiąca, po którym zaliczyłem „krótki romansik” z Lumią 710, aby ostatecznie wrócić do Galaxy Nexusa, tyle tylko, że w wersji białej. Użytkuję go już w zasadzie bez przerwy cztery miesiące, a więc wszystko zmierza w kierunku przeciwnym do szpitala psychiatrycznego. W tym wpisie chciałbym natomiast nieco ponarzekać na Androida… wiecie, narzekanie to nasz narodowy sport, jesteśmy w nim naprawdę świetni, ale to trzeba ćwiczyć i pielęgnować, jeżeli chcemy zachować dobrą formę.
Continue reading “Android czyli definicja szmelcu”

Amiga A600 – dawna towarzyszka

W ubiegły piątek zawitał u mnie kurier i zabrał dosyć sporą paczkę. Oddawałem mu ją z niemałym bólem, bo zawartością była Amiga… Amiga A600, którą bardzo dobrze pamiętam z dzieciństwa. Sprzęt już od dawna jest dorosły, ale naprawdę działa bez najmniejszego zarzutu. Aby o niej wspomnieć, aby o niej nie zapomnieć, postanowiłem napisać ten wpis. Być może odświeży to niektórym pamięć, a być może rzuci niektórym nieco światła na to, jak kiedyś się grało… chociaż z drugiej strony, co ja mam powiedzieć przy o wielu starszych maszynkach? Okazuje się, że wcale ze mnie nie taki stary piernik, jakby się mogło wydawać. Amiga nie była pierwszą maszynką z jaką miałem do czynienia. Najpierw o ile dobrze pamiętam był „Pegasus”, czyli podróbka Nintendo, a potem Commodore 64, z którego niewiele już pamiętam, poza koniecznością zmieniania kaset. Amiga była przed PC, ale chyba nie tylko dlatego utkwiła mi w pamięci najbardziej. Miała w sobie to coś, coś dziwnego, coś magicznego…
Continue reading “Amiga A600 – dawna towarzyszka”

Laptop czy komputer stacjonarny?

Dobra, koniec tej nieefektywnej i bezproduktywnej przerwy, trzeba kuć żelazo, póki gorące! Szczerze to zaczynam się zastanawiać, o czym będę pisał za jakiś czas… wpisy z listy “do zrobienia” bardzo się ostatnio uszczupliły, na niektóre nie ma natomiast za bardzo możliwości (test skryptów for obiecany ho ho ho czasu temu). No ale dobra, mniejsza z tym wszystkim, jakoś to przecież będzie i jeżeli sam na coś nie wpadnę, z pewnością Wy podsuniecie mi pomysł. W sumie to pomysł na dzisiejszy wpis narodził się w taki właśnie sposób, przypadkowo, podczas rozmowy ze znajomym. Sam ponad rok temu stanąłem przed wyborem: zostać przy komputerze stacjonarnym, czy może przesiąść się na laptopa? Wybrałem to drugie rozwiązanie i szczerze nie żałuję, ale postanowiłem przestawić zalety i wady obu tych rozwiązań. A nuż komuś przyda się, gdy stanie przed takim dylematem jak ja? Continue reading “Laptop czy komputer stacjonarny?”