HP EliteBook 8470p: desktop replacement

W Internecie nie brakuje opisów zakupów poleasingowego sprzętu, zarówno komputerów stacjonarny jak i laptopów. Dziś chciałbym przedstawić efekty mojego zakupu jeszcze z zeszłego roku, a także pewien „pomysł na komputer”. Jak dla mnie to dowód na to, że komputer przenośny może spokojnie zastąpić komputer stacjonarny, choć wszystko zależy od naszych zastosowań.

Zacznijmy od tego, że w czerwcu zeszłego roku złożyłem komputer stacjonarny. Była to jednostka całkiem przyzwoita: i5 na Haswellu z zablokowanym mnożnikiem mi wystarczał, sporo pamięci operacyjnej i stosowany do tej pory dysk SSD wystarczały do komfortowej pracy. Skoro była stacjonarka, postanowiłem spróbować także gier: najpierw sięgnąłem po Keplera, GeForce GTX 660, na którym pogrywałem sobie w Far Cry 3 Blood Dragon. Później zdecydowałem się na zamianę na GTX 750 Ti: wydajność nieco gorsza, ale za to pobór energii znacznie mniejszy, a karta była w zupełności wystarczająca do gry w World of Tanks. Jesienią kupiłem natomiast GTX 970, a następnie… oddałem ją do sklepu po zaledwie kilku dniach. Uznałem, że tak mocna karta nie ma u mnie sensu, gram coraz mniej i nie czuję już takiej radochy, jak kiedyś.

Stacjonarka = dużo problemów

Sprzedaż karty była pewnego rodzaju katalizatorem. Złożenie komputera stacjonarnego spowodowało, że na jaw wyszły pewne problemy. Najpoważniejszym z nich była synchronizacja danych. Obok stacjonarki miałem jeszcze malutkiego HP 2570p, wieczne przenoszenie plików było utrapieniem, a chmury pokroju Dropboksa czy OneDrive wcale problemów nie rozwiązywały. Poza tym dwa komputery to dwa razy tyle do pilnowania, aktualizowania i czyszczenia. Uznałem, że jak na moje potrzeby nie ma to najmniejszego sensu. Postanowiłem sprzedać stacjonarkę na części i teraz wiem, że bez bardzo wyraźnej potrzeby nie zdecyduję się już na tego typu komputer. Lista minusów jest znacznie większa niż korzyści z niego płynące. Te ostatnie jednak o sobie przypominały, co więc można było zrobić? Zastosować zamiennik stacjonarki, czyli odpowiedniego laptopa.

 

Wraz z początkiem zimy natrafiłem na ofertę sprzedaży HP EliteBooka 8470p, czyli głównego bohatera niniejszego tekstu. Choć wiele ciekawych ofert można znaleźć na Allegro, ja swój nowy komputerek upolowałem na polskim forum o laptopach (nhl.pl), na które przy okazji zapraszam, bo jego użytkownicy są bardzo pomocni w razie ewentualnych problemów. Laptop był od osoby prywatnej, która korzystała z niego jak z komputera stacjonarnego. Cena niemała, bo okolice 2000 zł, ale całość miała być w stanie idealnym, do tego dwa zasilacze, stacja dokująca, a także procesor Intel Core i7-3612QM obok oryginalnego i5-3320M zostawionego do podmiany na wypadek konieczności wykorzystania gwarancji. Sam i7 tego typu to cena około 500-550 zł, bo procesor choć czterordzeniowy, ma TDP na poziomie tylko 35 W. Jest nieco chłodniejszy i bardziej energooszczędny niż standardowe modele za sprawą nieco niższych napięć. Grzechem byłoby nie korzystać z takiej okazji.

Desktop replacement w całej okazałości

HP EliteBook 8470p: idealne „maleństwo”

Sprzęt dotarł do mnie po kilku dniach i okazało się, że faktycznie to polowanie było bardzo udane. Określenie „stan idealny” nie było żadną przesadą. Zero rys, żadnych wgniotek, wszystko złącza w porządku, a i w środku komputer był wyczyszczony. W zasadzie jak nówka prosto ze sklepu! Wyglądał tak nie tylko laptop, ale i wszystkie dołączone akcesoria. Co więcej, okazało się, że sprzedający miał do niego oryginalne instrukcje, a także dwie oryginalne płyty DVD z odpowiednio systemem Windows 7 Professional i sterownikami. Jedyne, do czego mogłem się przyczepić do klawiatury z układem QWERTY UK, ale o tym zostałem poinformowany przed zakupem i postanowiłem, że sprawdzę, jak będzie się ona sprawować w praktyce. Oryginalna specyfikacja wyglądała następująco:

  • Procesor: i7-3612QM + w zestawie i5-3320M
  • RAM: 1 kość 8 GB DDR3 1600 MHz
  • Dysk: Intel SSD 180 GB
  • Grafika: Intel HD 4000
  • Matryca: 14” AU Optronics AUO223E 1600 x 900 px matowa
  • Wi-Fi: Intel Centrino 6205
  • Bateria: HP 55 Wh Long Life
  • System: Windows 7 Professional 64 Bit

 

Po testach wydajności uznałem, że i7 nie jest mi na chwilę obecną potrzebny i go sprzedałem. Tu jednak doskonale widać, jakie możliwości rozbudowy ma ten komputer. Bez problemu można do niego włożyć CPU z serii Ivy o TDP zarówno 35 W, jak i 45 W. W efekcie możemy go wyposażyć w układ czterordzeniowy ze wsparciem dla HT – logicznych rdzeni mamy wtedy więcej niż w przypadku desktopowych procesorów Core i5. Moim zdaniem już moc obliczeniowa i5 z serii M jest wystarczająca. Na co dzień mam uruchomione wiele aplikacji jednocześnie, 1-2 maszyny wirtualne (Windows 8, Windows 10), a także dosyć zasobożerne Chrome z wieloma kartami. Mocy nie brakuje, a że nie gram i nie zajmuję się np. grafiką 3D lub renderowaniem wideo, nie widzę sensu inwestowania w coś lepszego. Jedyne co zajmowało nieco więcej czasu to rozwiązywanie problemu komiwojażera, ale zaznaczmy, że robiło to z użyciem PHP (wiem, dziwne) a i w tym przypadku mowa o minutach, a nie godzinach. Procesor jest natomiast stosunkowo chłodny, co w efekcie daje cichego laptopa.

Do pamięci z komputera dorzuciłem druga kostkę 8 GB, teraz jest więc 16 GB w trybie dual channel, co bywa bardzo przydatne w przypadku pracy z maszynami wirtualnymi. Jeżeli miałbym porównać komfort pracy z komputerem stacjonarnym, jaki miałem w ubiegłym roku, nie widzę żadnych różnic. Dysk zamieniłem na swojego Samsunga 840 EVO 500 GB, który starcza mi w zasadzie na wszystko. Do tego mam jeszcze na wszelki wypadek kieszeń ultrabay, dzięki której w razie potrzeby mogę z użyciem SATA III zamiast napędu optycznego zamontować drugi dysk twardy, zarówno HDD, jak i SSD. Na razie kieszeń leży odłogiem, bo Toshiba uraczyła mnie niespodziewanym prezentem w postaci dysku zewnętrznego 3 TB na USB 3.0. Dla złącza ExpressCard/54 mam kartę z 3 portami USB 3.0, w efekcie jest ich łącznie aż 7 (bo laptop ma 2x UBS 3.0 i 2x USB 2.0).

To co tygryski lubią najbardziej

 

Dostęp do części jest bajecznie łatwy. Odpięcie klapy daje dostęp do dysku, pamięci RAM, procesora, karty Wi-Fi, napędu, modułu Bluetooth. Okazało się, że komputer fabrycznie jest wyposażony w trzy anteny, wymieniłem więc niewielkim kosztem kartę sieciową na Intel 6300, aby wykorzystać ten atut. Zastanawiałem się nad zakupem modemu 3G, ale jak na razie nie jest aż tak potrzebny. Klawiaturę chciałem wymienić, kupiłem nową, ale niestety była źle wykonana, skończyło się więc na zwrocie. Mimo wszystko udało mi się uzyskać standardowy układ QWERTY US i to bez stosowania naklejek, których po prostu nie lubię: udało się ją wymienić poprzez gwarancję, ale nie uprzedzajmy bardzo miłych dla mnie faktów, o których dowiedziałem się stosunkowo niedawno.

Desktop replacement: właśnie tego szukałem!

Komputer pracuje w domu jak maszyna stacjonarna. Jest wpięty do stacji dokującej, do której mam podpiętą przewodową myszkę, osobną klawiaturę, głośniki, a także zewnętrzny monitor. Nie widzę sensu w pracy na dwóch wyświetlaczach jednocześnie: 14” obok 24” wygląda kiepsko, jeżeli zajdzie więc potrzeba, to po prostu dokupię drugi monitor. Teraz nie widzę ku temu aż takiej potrzeby, aby od razu inwestować. Zauroczył mnie jednak fenomen desktop replacement: jedno kliknięcie w stacji i mam laptopa, którego wrzucam do plecaka. Wracam i znów mam komputer stacjonarny. Gry? Programowanie w CUDA? Jeżeli ktoś by chciał, to zawsze może spróbować z eGPU (zewnętrzną kartą graficzną), tym bardziej że ten komputer bez problemu współpracuje z tego typu konfiguracjami. Ogromną zaletą jest natomiast rozbudowany BIOS, którego ze świecą można szukać wśród desktopowych płyt głównych w cenie dla śmiertelników. Dzięki niemu mogę np. korzystać z sprzętowego szyfrowania dysku twardego, czego nie mogłem zrobić na stacjonarce z chipsetem H97M.

Komputer bez wad? No nie do końca. Jak na 14” jest to dosyć spory klocek, do tego waży około 2,4 kg, a do tego dochodzi przecież jeszcze zasilacz. Nieco zawiodłem się na matrycy… albo inaczej, wypada ona kiepsko w porównaniu do nowych laptopów. Jest to zwykła matryca TN o rozdzielczości HD+. Jasność taka sobie, kolory biedne, wolę więc korzystać z monitora zewnętrznego, gdy to tylko możliwe. Przyznam, że z chęcią zobaczyłbym w tym laptopie matrycę typu IPS z rozdzielczością Full HD. Windows 8.1 ze skalowaniem radzi sobie już całkiem nieźle, a bardziej ostry tekst jednak robi różnicę. Tak sobie wypada również bateria: 55 Wh to najmniejszy wariant dla tego laptopa. Choć ma 2 lata, nadal ma około 95% pojemności, jest to zresztą model Long Life, czyli na trzyletniej gwarancji. Z tym jednak problemu nie ma, bo w każdym momencie mogę kupić baterię 9-komorową, która powinna wystarczyć na ponad 7 godzin pracy. Żartem jest natomiast „lampka doświetlająca”, jaką stosuje w tych laptopach HP. Taki sobie gadżet nijak mający się do podświetlanych klawiatur.

Gwarancja najwyższych lotów

Zupełnie inną kwestią jest gwarancja. Wiedziałem, że komputer jest na gwarancji HP do sierpnia przyszłego roku w ramach podstawowej umowy serwisowej typu offsite i na podstawie numeru seryjnego. Laptop miał wykupiony HP Care Pack, ale dokumentu nie było w zestawie, a poza tym pochodził z Anglii, więc nie mogłem z niego korzystać… a przynajmniej tak mi się wydawało. Podczas rozmów z Tomishem o lapach zdecydowałem się to sprawdzić. Okazało się, że Care Pack obejmuje „nieco rozszerzoną” gwarancję i wcale nie muszę go fizycznie posiadać, aby móc skorzystać z gwarancji:

  • Onsite – czyli naprawa na miejscu u klienta (w ramach rozsądku)
  • Next Business Day – naprawa w następnym dniu roboczym (o ile się da)
  • Travel – naprawa w dowolnym kraju gdzie jest serwis HP, dzięki tej opcji nie muszę posiadać dokumentu HP Care Pack, wystarczy numer seryjny
  • ADP – naprawa w razie przypadkowych uszkodzeń. Celowo upuszczę laptopa i rozwalę sobie zawiasy albo i całą klapę? Nie ma sprawy, HP to wymieni i nie będzie nic sprawdzać. Haczyk: mogę w ramach takiej opcji wymienić jedną część w ciągu roku

Żal-lampka-pe-el

Dowiedziałem się o tym wszystkim niedawno, nie bez powodu nastąpił więc swobodny opad szczęki. Nie miałem pojęcia, jaki sprzęcik upolowałem i jak świetną gwarancję mam do dyspozycji! Postanowiłem wykorzystać ADP do wymiany klawiatury, zadzwoniłem do HP… cóż, gdyby była uszkodzona to serwis mógłby przyjechać, no ale była w dobrym stanie. Konsultant zaproponował więc wymianę we własnym zakresie. Zgodziłem się, w efekcie mam nową klawiaturę QWERTY US i to bez korzystania z ADP, to jest nadal ważne i mogę w tym roku wymienić jedną uszkodzoną część.

W ostatnim czasie miałem okazję porównać sobie wydajność starszego modelu z nowym, EliteBookiem 840 G1. Niestety, ale wielu producentów w swoich laptopach biznesowych zdecydowało się brać przykład z Apple. W efekcie stały się one lżejsze, mniejsze, co trudno traktować jako zaletę. Gorzej jeżeli chodzi o wydajność. Taki niskonapięciowy i5-4300U nijak się ma do pełnoprawnego i5 z serii Ivy, bo już przy pracy z niezbyt obciążonymi maszynami wirtualnymi można zauważyć throttling, czyli obniżanie taktowania. Nie jest to podyktowane temperaturą, bo ta utrzymuje się na niskim poziomie (około 65 stopni), lecz ograniczonym TDP. O tym jednak postaram się napisać nieco więcej w innym wpisie.

Nie chcę już wracać do stacjonarki

Co mogę powiedzieć teraz? Jeżeli ktoś nie potrzebuje dyskretnej karty graficznej, nie potrzeba mu naprawdę gigantycznej mocy obliczeniowej (nie zarabia tym na życie), to moim zdaniem nieco starszy biznesowy laptop może być świetnym zamiennikiem desktopa. Aluminiowa obudowa z naklejką DP przyciąga uwagę jak magnes ;) a pod nią co ważne kryje się naprawdę wydajna maszyna do najróżniejszych zastosowań. Warto polować na tego typu okazje i poświecić nieco czasu, o ile możemy sobie na to pozwolić. Bywa, że dobra oferta pojawia się nagle i wisi bardzo krótko, bo chętnych nie brakuje. Ja ze swojego polowania jestem niesamowicie zadowolony i przewiduję, że sprzęt zostanie ze mną po zakończeniu gwarancji. Ze stacją, ultrabay i baterią nadaje się spokojnie nawet na „domowy serwer”.

3 thoughts on “HP EliteBook 8470p: desktop replacement

  1. Cześć, od niedawna czytam twoje wpisy na blogu i cieszę się, bo za każdym razem kiedy tu zaglądam moim oczom ukazuje się temat, na który polowałem – z reguły już od dłuższego czasu. Nie posiadam dużej wiedzy na temat “nowinek na rynku” i po prostu tylko w razie potrzeby zbieram informacje. Mniej więcej miesiąc temu również postanowiłem pozbyć się swojego komputera – i tu moje pytanie – czy swój sprzedałeś normalnie na części przez serwis ogłoszeniowy, czy może jakieś firmie, która skupuje sprzęt? Mój obecnie kurzy się w piwnicy i zastanawiam się jakim systemem go sprzedać.

    Na miejsce komputera stacjonarnego postanowiłem sprezentować sobie notebook’a i czytając twój artykuł po części żałuję, że nie kupiłem używanego sprzętu – brałem pod uwagę taką możliwość, ale traktowałem to od początku jako duże ryzyko. Rzeczywiście przy moim obecnym sprzęcie największym mankamentem jest matryca – chociaż stacjonarny monitor nie wchodzi u mnie w grę – chce jak najbardziej ograniczyć okablowanie, chociażby ze względu na “gryzonie” w moim domu, które bardzo chętnie się do nich dobierają. Zastanawia mnie jeszcze rozwiązanie z kartą graficzną, czy do każdego laptopa mogę z zewnątrz dołożyć kartę graficzną? Czy są tu jakieś ograniczenia?

    1. Hej, przede wszystkim to dzięki za miłe słowa, na ile to będzie możliwe, postaram się nadal poruszać tego typu tematy :)

      Komputer sprzedałem na części, nieco poprzez fora (Dobreprogramy, PurePC, PCLab), nieco przez Allegro, coś tam chyba nawet na tablicy. Jest z tym więcej zachodu niż z całością, ale w mojej sytuacji było to bardziej opłacalne, a zależało mi na odzyskaniu ile się da.

      Co do kupna używki, to wszystko zależy. Czasami trafi się coś dobrego, czasami jest gorzej. Przeglądając np. Allegro w poszukiwaniu Elitebooków, Probooków czy Thinkpadów warto pytać sprzedawców o numer seryjny. Dzięki niemu można się na stronach producentów dowiedzieć m.in. o stanie gwarancji, a czasami i o oryginalnej specyfikacji danego egzemplarza.

      Nie każdy komputer nadaje się do eGPU. Ogólnie najbardziej polecane są Elitebooki i Thinkpady. Nie mam jednak doświadczenia w tej sprawie, aby pomóc, mogę natomiast odesłać na polski blog prowadzony przez osobę, która zajmuje się tym od dawna:

      http://egpu.pl/faq-jaki-laptop-najlepiej-wybrac-do-egpu-zalezy-mi-na-takim-z-ktorym-bedzie-najmniej-problemow/

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.